Co w Native Speakerze jest takiego nadzwyczajnego? Czy rzeczywiście ich praca nad tekstem robi naprawdę aż tak wielką różnicę? Czy może zlecenie z korektą to zwyczajna strata pieniędzy? Choć zrozumienie, jaką wartość wnosi do naszego tekstu korekta native speakera może być trudne, warto się nad tym zastanowić przez pryzmat odpowiedzi na sześć poniższych pytań:

1. Czy warto zlecać korektę native speakera? Tłumacz jest chyba wystarczająco kompetentny?
Łatwo wyobrazić sobie tłumacza – mistrza słów w kawiarnianym ogródku w jakimś mieście za granicą, popijającego kawę i gawędzącego swobodnie z kelnerem i pozostałymi gośćmi. To piękna fantazja, daleka jednak od rzeczywistości, kształcenie tłumaczy koncentruje się bowiem zasadniczo niemal wyłącznie na tłumaczeniach tekstów formalnych. Co za tym idzie, większość z nich radzi sobie świetnie z przekładem umów lub sprawozdań finansowych. Jeśli chcą nam Państwo zlecić taki właśnie tekst, można obyć się tu bez korekty. Z drugiej strony, jeśli tekst ma sprzedać Państwa produkt, przekonać odbiorców o słuszności wyników badań naukowych, czy też efektywnie opisać proces – wówczas potrzebują Państwo pomocy kogoś, kto najlepiej wie, jak wyrazić takie treści.

2. A co z gramatyką? Tłumacze chyba lepiej ją znają?
Istnieje zasadnicza różnica między studiowaniem gramatyki a jej praktycznym użyciem, a tylko niewielu tłumaczy może pochwalić się praktycznym doświadczeniem w stosowaniu wszystkich teoretycznie poznanych konstrukcji. Problemy pojawiają się szczególnie w przypadku opisywania przeszłości lub w przyszłości oraz stosowania odpowiednich okoliczników i łączników spajających zdania. Osoba będąca rodzimym użytkownikiem danego języka stosuje zaś takie konstrukcje przez całe życie, w otoczeniu równie kompetentnych użytkowników języka.

3. Czy tłumacz może wykonywać korekty w swoim ojczystym języku?
Można by tak sądzić, ale to trochę tak, jakbyśmy spodziewali się, że chemik będzie świetnym lekarzem. Większość tłumaczy spędza swoje życie zawodowe tłumacząc, podczas gdy korektorzy to zazwyczaj osoby mające doświadczenie w pracy w biznesie czy nauce – często w branży klienta. Kontekstowe doświadczenie korektora może mieć więc kluczowe znaczenie dla osiągnięcia pomyślnych rezultatów końcowych.

4. Znam kogoś, kto mieszkał za granicą przez siedem lat. Może on mógłby pomóc z korektą?
Niestety również nie. Większość osób mieszkających za granicą obraca się w kręgu rodaków, czyta książki i przegląda strony internetowe w ojczystym języku, a nawet gotuje dania, jakie zna „z domu”. Zbliżenie się do ideału natywnej biegłości językowej oznacza zerwanie wszelkich więzi z ojczyną, a takie sytuacje są niezwykle rzadkie.

5. Czy mógłbym zatem skorzystać z pomocy native speakera, którego znam?
To zależy. Osoba ta może znać konkretną branżę, co nie oznacza, że doskonale radzi sobie z formułowaniem myśli na piśmie lub ma doświadczenie w lokalizacji elementów kulturowych, które są częścią każdego językowego komunikatu. Dobry korektor oferuje połączenie wiedzy i doświadczenia, a u progu swojej kariery musi zostać dodatkowo odpowiednio przeszkolony.

Tak naprawdę decyzja o zleceniu korekty tekstu native speakerowi jest jak decyzja o założeniu garnituru na ważną rozmowę kwalifikacyjną. Garnitur kosztuje, a jego założenie trwa dłużej niż wrzucenie na siebie dżinsów i koszulki – ludzie jednak zauważą różnicę.